Tylko szkoda mi, że Harry i Ron (moi przyjaciele zza czasów kiedy chodziliśmy do Hogwartu) nie akceptują mojego wyboru, mojego życia. Chciałamby, aby Ron popatrzył na siebie! Jego brat ma własny sklep, Ginny gra w Harpiach w Hollyed, Percy pracuje w ministerstwie, Bill jest łamaczem u Gringota, Charlie zajmuje się smokami, a on? On siedzi w mugolskim Motelu na kanapie przed telewizorem i zalega z rachunkami! Pff... Co za palant! Harry jest aurorem, Rona wylali od kiedy przez niego zginęło 2 mugoli oraz 1 jest w szpitalu ponieważ pomylił zaklęcia z rozkojarzenia. Nienawidzę go, a nawet usiłował mnie kiedyś pocałować! To było obrzydliwe.
Harry jest z Ginny, ale jeszcze nie jest zaręczony mimo, iż mają dwuletnią Rose i rocznego Hugo.
No, ale co mnie oni obchodzą? Tylko to, że od 7 lat byli moimi przyjaciółmi? Przecież też Draco od 7 lat był naszym wrogiem. Naszym wspólnym. Kiedy chodziłam do 6 klasy, to już się coś zmieniło. Te spojrzenia, zaczynały być inne. Dopiero po bitwie o Hogwart raz się spotkalismy. Wtedy zaczęliśmy wcześniej się spotykać. Po 6 miesiącach zaczeliśmy ze mną chodzić, co bardzo wkurzyło jego rodzinę, ale przynajmniej moi rodzice byli szczęśliwi.
Szkoda mi tylko, że teraz nie ma przy mnie dotyku tych czułych dłoni obcinających mi włosy, czesania moich włosów lub naprawiania zęba. Pamiętam dotyk jej, jak głaskała mnie po policzku jak byłam mała. Pamiętam, jak byliśmy razem we Francji. Wiele bym dała, aby jeszcze żyli. Wiele...
Pracowałam w departamencie przestrzegania praw czarodziejów, ale czułam się tam, tak jagby nieswojo. Teraz jestem uzdrowicielką u św. Munga, ale najprawdopodobnie znów zmienię pracę. Dlaczego? Hmm... Sama nie wiem.
Niestety, ale najgorsze jest to, że jak ktoś z rodziny wielkiego rodu bierze za mąż kogoś spoza rodu, organizuję się wielkie przyjęcie w najwięskszym domu członka rodziny. Oni mnie nie polubią. Przykładem jest Bellarix, która nożem zrobiła mi napis na nadgarstku "szlama" a nawet czary, maści i pomoc mojej doświadczonej koleżanki z Munga, Suzanne Bones, nie pomogły. A oni jeszcze muszą przygotować dekoracje, a najbliższi przyjaciele i krewni muszą w tym uczestniczyć i zrobić poczęstunek. Mogę zacytować słowa Narcyzy, matki Dracona która tymi słowami przerwała kłótnie:
"Tradycji nie można przerywać ze względu na partnerkę i relację. Wszystko się odbędzie dzień przed ślubem, jak tradycja nakazuje. Przyjdą wszyscy krewni, nawet dalecy."Jeśli chodziło jej o dalekich krewnych, to Harry też przyjdzie. Szkoda, że będzie ten negatywny nastrój. Ślub za 4 dni, czyli przyjęcie za 3 dni. Ciekawa jestem, czy chociaż jeden członek rodziny Dracona przyjdzie na nasz ślub
Mam teraz wszystko na głowie i ciężko mi to wszystko poukładać. Relacje, przygotowania do ślubu, sam ślub, u Munga osoba, którą pokaleczył Ron jej stan o wiele wiele spadł, a on będzie musiał za to zapłacić. Jeszcze Hugo zachorował i wylądował u Munga na stopniu 2, a do wyleczenia jestem potrzebna ja. Ja i Fred jesteśmy chrzestnymi Rose, ale Hugo ma niestety Rona i Lunę. Z Luną oczywiście wytrzyma, ale, że Ron... Wszystko będzie dobrze. Nawet jeśli nie, to bywało gorzej oraz Draco i przyjaciele moi przyjaciele będą przy mnie. Ja to wiem, a ta wiedza i pewność wystarczy. Wystarczy dla mnie.
Podpisano:
Hermiona Malfoy